We wtorek w BBC

Zamknięta ulica Hollywood Boulevard i czternaście tysięcy fanów zgromadzonych pod sceną,to wynik występu zespołu Depeche Mode w programie „Jimmy Kimmel Live” stacji ABC.
A już w najbliższy wtorek wystąpią ponownie tym razem pod szyldem stacji BBC w programie „Later With Jools Holland” (BBC2) o godz. 23 (czasu polskiego),natomiast wersja trwająca nieco ponad godzinne w piątek o godz. 00:35 (czasu polskiego). Oprócz zespołu Depeche Mode wystąpią również: Lily Allen oraz Sonic Youth.

Dave Gahan w biografii

W poprzednim tygodniu ukazała się książka „Lays” z tekstami piosenek Martina Gore’a,a tymczasem kolejna książka dotycząca Depeche Mode trafiła do przedsprzedaży. Nowa pozycja to zawierająca 208 stron biografia Dave’a Gahana której autorem jest Trevor Baker. Autor ma swoim kącie biografie m.in takich osobistości jak Thom Yorke z Radiohead,Kylie Minogue,Jennifer Lopez i Elvis Presley. Biografia której tytuł brzmi: „Dave Gahan. Depeche Mode & The Second Coming” ukaże się 28 maja 2009 nakładem wydawnictwa Independent Music Press. Książka jest dostępna na stronie sklepu Amazon.com,natomiast na stronie find-book.co.uk znajdziecie wykaz odnośników jak i cen w pozostałych sklepach w których pozycja jest dostępna w przedsprzedaży.

Nocny koszmar??

Czy wokalistę zespołu Depeche Mode wciąż dręczy narkotykowy koszmar,dzień w którym jego serce przestało pracować ?? Jak sam zdradził TAK.

[..]Dave Gahan,zdradzil,że budzi się codziennie w nocy o 4:15 – dokładnie o godzinie,w której przeżył smierć kliniczną,spowodowaną przedawkowaniem narkotyków,przed trzynastoma laty. Wtedy,jego serce przestało pracować na dwie minuty,ale lekarze byli w stanie przywrócić go do życia. Gahan uważa,że ten wypadek,zmusił go do całkowitej zmiany stylu życia. Jak sam przyznaje,jest wdzięczny Opatrzności za drugą szansę. [..]
źródło: cgm.pl

Lollapalooza potwierdzona

Wracając do marcowego niusa,oficjalna strona potwierdziła występ zespołu Depeche Mode na tegorocznym festiwalu muzycznym Lollapalooza,który odbędzie w dniach 7-9 sierpień 2009 w Chicago w Grand Park. Oprócz Depeche Mode wystąpią także tacy artyści jak m.in The Killers,King Of Leon,Snoop Dogg,Peter Bjorn and John. Bilety na festiwal są już do nabycia za pośrednictwem strony lollapalooza.com w cenie 190$ na 3 dni.

Trzy dni z Depeche Mode w 4fun.tv

W najbliższy piątek a dokładniej od 24 do 26 kwietnia,w programie „Weekendy Specjalne” stacji muzycznej 4fun.tv emitowane będą teledyski zespołu Depeche Mode. Z związku z majowym koncertem zespołu już teraz stacja 4fun.tv wprowadzi was w depeszowy nastrój. Emisja programu „Weekendy Specjalne” prezentuje się następująco:
Piątek: godz. 16:00-17:00 i 19:00-20:00
Sobota: godz. 9:00-11:00,15:00-17:00 i 19:00-20:00
Niedziela: godz. 9:00-12:00,15.00-17:00 i 19:00-20:00

Konkurs w Real Audio…

Brytyjska rozgłośnia radiowa „Real Audio” przygotowała konkurs w związku z dzisiejszą europejską premierą albumu „Sounds Of The Universe”. Wystarczy odpowiedzieć na proste pytanie „Która żeńska grupa niedawno skowerowała utwór I Just Can’t Get Enough Depeche Mode?” i wypełnić formularz,aby wziąć udział w losowaniu najnowszego albumu Depeche Mode (do rozlosowania jest 25 egzemplarzy). Zakończenie konkursu nastąpi w piątek,24 kwietnia o godz. 01:00 w nocy czasu polskiego.

Negatywna opinia ??

Pozostając w temacie recenzji nowego albumu zespołu Depeche Mode,nie mogło zabraknąć także negatywnej opinii. Artykuł autorstwa Jacka Cieślaka zatytułowany: „Koszmarny powrót do lat 80” znajdziecie na stronie gazety Rzeczpospolita. Na stronie portalu Wirtualna Polska również nowy album został „chłodnie przyjęty” w artykule zatytułowanym: „Bezkształtna muzyczna masa” którego autorem jest Anna Szymla.

Kosmiczne Depeche Mode

Na stronie dziennika ogólnopolskiego pojawił się artykuł „Kosmiczne Depeche Mode” autorstwa Marka Świrkowicza. Autor zaczynając od krótkiego wierszyka: „Weź do ręki kawał kija,wal depesza,niech się zwija,a jak będzie stawiał opór,weź do ręki wielki topór”,wspomina początki zespołu,nie zabrakło również krótkiej refleksji na temat najnowszego albumu.

„Weź do ręki kawał kija,wal depesza,niech się zwija,a jak będzie stawiał opór,weź do ręki wielki topór” – taki wierszyk pod koniec lat 80. widniał na ścianie mojej klatki schodowej na Chomiczówce.
Oj,nie lubili wówczas Depeche Mode miłośnicy szeroko pojętej muzyki rockowej,a regularne bitwy miedzy metalowcami i punkowcami a depeszami przeszły do historii polskiej socjologii ruchów młodzieżowych.

Dziś ówcześni kpiarze z wyrzutem plują sobie w brodę. Bo dwie dekady później brytyjscy pionierzy electropopu cieszą się w branży estymą przynależną największym rockowym gigantom,a wiernopoddańcze hołdy składają im rzesze muzycznej młodzieży – od elektroników przez indierockowców po metalowców. Ale trudno się dziwić: wszak Depeche Mode nie tylko są jedną z niewielu ikon tamtych czasów,które wciąż potrafią bez problemu zapełnić każdy stadion na naszym globie,lecz także umościli sobie wygodne miejsce w piątce najbardziej wpływowych wykonawców ostatnich lat. Mówcie,co chcecie,ale Martin Gore z kolegami zrobili tyle dla muzyki elektronicznej,co Rolling Stonesi dla rocka albo Black Sabbath dla metalu.

I nie zadowalają się bynajmniej statusem szacownych ojców założycieli,ale nieustannie prą naprzód,pokazując pyskatym electromłodziakom,gdzie ich miejsce. Właśnie nagrali swą 12. płytę studyjną zatytułowaną „Sounds Of The Universe” („Dźwięki wszechświata” – od dziś w polskich sklepach). To pełna pasji dźwiękowa podróż w analogowy kosmos lat 80.,a zarazem dowód na to,że po latach nie zawsze szczęśliwych muzycznych i życiowych wirów muzycy Depeche Mode odnaleźli upragnioną stabilizację.

Próżno tu szukać znanych z „Excitera” (2001) flirtów z techno czy industrialnych brzmień z ostatniego jak dotąd „Playing The Angel” (2005). Nie uświadczymy także rozbuchanych orkiestracji i stadionowego rozmachu wcześniejszych dokonań Anglików. Dźwięki wszechświata w wydaniu Depeche Mode są marzycielskie,przestrzenne,a zarazem bardzo intymne. Jakbyśmy słuchali wyznań zagubionego w kosmosie astronauty,który zza oldskulowej aparatury z klasycznych filmów science fiction spowiada się nam pełnym emocji głosem Davida Gahana (frontman depeszów jeszcze nigdy nie śpiewał tak przejmująco) ze swoich sekretów.

Potrafi nam zaserwować zarówno mroczną,masochistyczną historię w „In Chains”,ironiczny komentarz na temat „doskonałości” współczesnego świata w „Perfect”,jak i uduchowioną modlitwę o pokój w „Peace”. Zwierzeniom tym towarzyszy oszczędna,choć nie pozbawiona nerwu muzyka,w której niczym w wypolerowanych blachach statku kosmicznego odbijają się zarówno klasyczne depeszowskie electro,jak i syntetyczna,”atmosferyczna” szkoła Jeana-Michela Jarre’a.

Niemała w tym rola starych,analogowych syntezatorów i zabytkowych automatów perkusyjnych,którymi od paru lat pasjonuje się dyżurny kompozytor grupy Martin Gore. „Odkąd przestałem pić,musiałem sobie znaleźć jakieś nowe uzależnienie” – tłumaczył ze śmiechem muzyk,który obecnie kupuje na aukcjach elektroniczne cacuszka sprzed lat. Pozytywne hobby znalazł sobie także wokalista Dave Gahan. Gdy raz na zawsze skończył z heroiną (która w 1996 r. doprowadziła go do śmierci klinicznej),ostro wziął się za komponowanie.

Na „Sounds Of The Universe” dzieli się kompozytorskimi obowiązkami z Gore’em,a dostępny jedynie w specjalnym pakiecie deluxe utwór „Oh Well” to pierwszy w historii zespołu przykład kreatywnej kolaboracji obydwu dżentelmenów.

A już za miesiąc,23 maja,będziemy mogli na własne uszy przekonać się,jak najnowsze hity Depeche Mode brzmią na żywo. Gore,Gahan i Andy Fletcher zagrają bowiem dla nas na warszawskim Stadionie Gwardii. 30 tys. biletów rozeszło się w mgnieniu oka. Dziś już nikt nie podskoczy depeszom.

źródło – Dziennik ogólnopolski

Kampania reklamowa z udziałem Depeche Mode

W związku ze zbliżającymi się eurowyborami (7 czerwca 2009),ruszyły kampanie reklamowe zachęcające do oddania głosu w wyborach. Na zlecenie Komisji Europejskiej powstała kampania reklamowa „Can you hear me Europe?/Halo,Europo,słyszysz mnie?” którą prezentuje m.in stacja muzyczna MTV. Jaki tu udział Depeche Mode?? A mianowicie w prezentowanej reklamówce znajdą się spoty znanych artystów,w tym Depeche Mode. Jak podaje dziennik.pl „…Muzycy opowiadają,że kiedyś byli postrzegani jako zespół brytyjski,a teraz jako europejski. Ich zdaniem to pozytywna zmiana. W ten sposób chwalą ideę wspólnej Europy…”

TOTU się powiększa…

Kolejne pozycje jakie zagościły na koncertowej rozpisce trasy Tour Of The Universe to odpowiednio:

31.10.2009 – Niemcy – Oberhausen – Kopi Arena
01.11.2009 – Niemcy – Bremen – AWD Dome
03.11.2009 – Niemcy – Hannover – Tui Arena
07.11.2009 – Niemcy – Mannheim – SAP Arena
08.11.2009 – Niemcy – Stuttgart – Schleyerhalle
23.11.2009 – Francja – Lyon – Tony Garnier
01.12.2009 – Niemcy – Nuremberg – Arena
03.12.2009 – Austria – Vienna – Stadhalle
04.12.2009 – Austria – Graz – Arena

Sprzedaż biletów na powyższe koncerty rozpocznie się 25 kwietnia.

Depeszowe nagrody na onet.pl

Na portalu Onet.pl od dłuższego czasu istnieje konkurs,który polega na napisaniu recenzji dowolnej płyty w bazie portalu. Każda recenzja bierze udział w konkursie „na najlepszą e-recenzję miesiąca”. Nagrodami w konkursie są gadżety związane z aktualnymi premierami płytowymi. W tym miesiącu nagrody są związane z zespołem Depeche Mode. Więcej szczegółów znajdziecie na podstronie „konkurs na e-recenzję”,należy także zapoznać się z regulaminem konkursu.

Ponownie Dziennik.pl

Na Dziennik.pl ponownie o zespole Depeche Mode,po wywiadzie,sondzie,tym razem na stronie można przeczytać artykuł „Depeche Mode. Najlepszy zespół świata?” którego autorem jest Marcin Staniszewski.

[..]Niedawno oburzałem się przy okazji recenzji płyty zespołu Under Byen na słowa Davida Fricke’a z magazynu „Rolling Stone”,który nazwał Duńczyków „the best band in the world”. Bo jak to zmierzyć? Liczbą sprzedanych płyt? A może długością kariery? To tak jak z wyborem Miss Świata – zwyciężczyni prawie nigdy nie jest tą najładniejszą…

Dlatego nie ośmieliłbym się nazwać żadnego zespołu „najlepszym”,ale mogę wskazać ten,który w ciągu ostatniego ćwierćwiecza wywarł największy wpływ na muzykę rozrywkową,bo zawsze był o krok przed wszystkimi,wyznaczał trendy i inspirował artystów spoza swojego estetycznego kręgu. O wielkości Depeche Mode nie świadczy wcale fakt,że sprzedali ponad 100 milionów płyt,ale to,że zespół mimo 30 lat istnienia ciągle ewoluuje,i nawet teraz,gdy cieszy się statusem kapeli kultowej,nie boi się ryzykownych eksperymentów,na które nie pozwoliłaby sobie żadna inna gwiazda światowego formatu. Dowodem na to jest właśnie 12. płyta tria z Basildon. „Sounds Of Universe” – niełatwa,pełna zgrzytliwej elektroniki,nieraz ocierającej się wręcz o syntetyczną awangardę.

Przyjrzyjmy się historii gwiazdorskich zespołów,które zaczynały mniej więcej w tym samym czasie co DM,choćby The Cure czy U2. Choć należą do panteonu popowych bogów,żaden z nich nie wpłynął na tak różne muzyczne obszary jak DM. The Cure przeszli metamorfozę od postpunkowej kapeli do popowych klasyków,ale tkwią w tym samym punkcie mniej więcej od połowy lat 90. A Bono i spółka nagrywają niezmiennie stadionowe hymny – wiele z nich trzeba uznać za rockowe klasyki. Zwykle jednak nawet nie zbliżają się do siły rażenia eklektycznej twórczości DM.

Kiedy kilka miesięcy temu duet Pet Shop Boys odbierał nagrodę Brit Award za całokształt twórczości i wkład w rozwój współczesnej muzyki rozrywkowej,Neil Tennant powiedział: „Oczywiście bardzo się cieszę z tego wyróżnienia,ale będę szczery – ta nagroda powinna powędrować raczej w ręce Depeche Mode,my moglibyśmy jeszcze poczekać. Oni mają świetnego kompozytora,jakim jest Martin Gore,istnieją na rynku muzycznym dłużej niż my,a mimo że mają rzeszę wiernych fanów na całym świecie,nie zyskali w swojej ojczyźnie takiego uznania,na jakie z pewnością zasługują”. Jego kolega z zespołu Chris Lowe potwierdził: „Bardzo imponuje mi rozwój DM. Zaczynali jako niewinny zespół synthpopowy,by stopniowo wypracować swoje mroczne industrialne brzmienie”.

Dwa lata wcześniej tę samą nagrodę odbierali członkowie britpopowego Oasis,lider zespołu Noel Gallagher również przyznał,że na to wyróżnienie z całą pewnością bardziej zasługuje Depeche Mode. Słowa to tym ważniejsze,że wypowiedział je człowiek,który własną osobę i swój zespół uważa za pępek świata.

Ale nie tylko twardogłowi rockmani i popowi wyjadacze zachwycają się DM. Wpływy angielskiego tria sięgają znacznie dalej. To jedyny europejski zespół wywodzący się z niezależnej sceny,który odniósł oszałamiający sukces po obu stronach oceanu. Klasyczną już dziś historią jest ta o podróży DM do Detroit w 1989 roku. Okazało się,że Gahan i spółka cieszą się tam statusem kultowych gwiazd. „Oni dokonali niemożliwego w Ameryce: są w stanie dogodzić wszystkim,zarówno fanom tanecznych rytmów,jak i zwolennikom stadionowego brzmienia. Oni są zawsze w punkt ze swoimi płytami. Zawsze są świetnie zsynchronizowani z muzycznym otoczeniem” – przyznał w wywiadzie dla „The Face” w tym samym roku Derrick May,legendarny DJ i producent z Detroit,uważany za ojca chrzestnego techno.

Zresztą nie tylko Detroit zasłuchiwało się w muzyce Gahana i spółki. „DM mieli nieoceniony wpływ rozwój w rozwój amerykańskiej sceny klubowej. Prawie każdy DJ w Nowym Jorku czy Chicago ma w kolekcji wczesne nagrania DM. Nie byłoby muzyki house’u bez wpływu DM. Oni wiedzą,gdzie bije serce klubowej muzyki. I mimo odmiennego brzmienia podobnie jak my wyrastają z tego samego pnia: zakorzenionego w fascynacji dokonaniami Kraftwerk. Posłuchajcie tylko kawałka „People Are People”. oni mają taniec we krwi” – podsumowuje ikona muzyki house Frankie Knuckles.

Te wypowiedzi świetnie ilustrują zakres oddziaływania angielskiego tria – ich muzyką fascynują się w równym stopniu rockmani,jak i przedstawiciele mainstreamowego popu i elektronicznych subkultur. Dość powiedzieć,że utwory Depeche Mode coverowały takie sławy jak Johnny Cash,Rammstein,The Smashing Pumpkins,a nawet Coldplay,nie wspominając o Thomie Yorku,który wprost przyznaje,że „Violator” to jedna z płyt,które odcisnęły największe piętno na twórczości Radiohead. Czy muszę jeszcze wspominać o fanach ekstremalnie ciężkich brzmień zafascynowanych DM? To nie przypadek,że nasz rodzimy Vader nagrał cover „I Feel You”,a do mrocznego klimatu angielskiego tria odwołują się zarówno fani goth rocka,jak i death metalu.

Czemu więc angielskie trio zawdzięcza tak ogromny sukces? Wydaje się,że oprócz otwartości i chęci ciągłego poszukiwania,DM zawsze potrafili idealnie balansować na granicy szeroko pojętego undergroundu i popu. Dla wielu do dziś jawią się jako odtrutka na wszechogarniające przesłodzenie i płyciznę popu. Depeche Mode to najbardziej efektywna platforma łącząca dwa światy – popu i alternatywy,melodyjności i ambitnego brzmienia,rockowego pazura i liryzmu. To prawdziwa muzyka dla mas.

Marcin Staniszewski

„Złota siódemka przebojów Depeszów”

Po wczorajszym wywiadzie jaki został zamieszczony na stronie gazety „Dziennik”,dzisiaj ponownie mowa o zespole Depeche Mode ale tym razem w formie sondy – „Złota siódemka przebojów Depeszów”,w której można głosować na jeden z siedmiu utworów: „Just Can’t Get Enough”,”People Are People”,”Personal Jesus”,”Enjoy The Silence”,”I Feel You”,”Walking In My Shoes” oraz „Dream On”.

Translate »