Zespół przyzwyczaił nas do zmian w setliście podczas drugiej nocy granej w tym samym mieście. Stąd też nadzieje były ogromne, choć realne oczekiwania były może mniej optymistyczne.

Podsumowując setlistę:

– Intro
– Going Backwards
– So Much Love
– Barrel Of A Gun
– A Pain That I’m Used To
– Corrupt
– In Your Room
– World In My Eyes
– Cover Me
– Shake The Disease (zamiast A Question Of Lust)
– Home
– Poison Heart
– Where Is The Revolution
– Wrong
– Everything Counts
– Stripped
– Enjoy The Silence
– Never Let Me Down Again
Encore
– Strangelove (zamiast Somebody)
– Walking In My Shoes
– I Feel You (brak Heroes pomiędzy WIMS i IFY)
– Personal Jesus

Zauważcie, że  na setliście widnieje adnotacja V2, co sugeruje, że na pierwszej wersji mogło znajdować się Heroes – wg niektórych fanów, skandowali oni tytuł tego kawałka, ale Dave wskazał wówczas na gardło. Jak było naprawdę, nie wiadomo.

Jako ciekawostkę mogę podać, że po wczorajszym koncercie jesteśmy za półmetkiem pierwszej części trasy (wczoraj odbył się 17. koncert) i podobnie jak w 2001 roku, kiedy na półmetku wypadło I Feel Loved, teraz wypadło Heroes.

Natomiast z rzeczy wiadomych, gdy na bis rozpoczął się Strangelove, po kilku chwilach Martinowi coś nie pasowało i kazał przerwać przyznając,  że numer ten ćwiczyli tylko dwa razy. Peter Gordeno zaczął wówczas grać Somebody, ale Martin przerwał i wrócił do Strangelove.

Ostatnią ciekawostką było gdy po WIMS fani zaczęli nucić intro, aż Gordeno zaczął je grać. Wtedy Andy zanegował taki spontan mimo, że Dave był mocno zaskoczony i pochwalił publiczność mówiąc: „You’re the best” .

Jak potoczą się dalsze losy setlisty? – zobaczymy dalej.  Czy Heroes zostanie i na jak długo? Co innego szykuje Dave na powtarzające się noce? (nie wyobrażam sobie takiego setu na 4 nocach w Los Angeles).

Na koniec mała bomba! Dziś w Hannoverze przed drugim koncertem zespół próbował Poorman i Mercy In You, ale numery nie poszły jak planowali i zespół zdecydował się nie włączać ich do sety. Być może to jest powód tego, że set na druga noc wyglądał tak podobnie do tego, co grali zwykle na regularnych kom

Zobaczymy, a tym samym, See You Next Time!